wtorek, 17 stycznia 2017

Żubry? Nein, danke.



Minister środowiska Jan Szyszko, zwracając się do europosłów w piśmie z 13 września br. odnoszącym się do debaty na temat Puszczy Białowieskiej, zaoferował krajom UE pomoc Polski w reintrodukcji lokalnie zaginionych gatunków. Szczególnie żubra. W mediach związanych z organizacjami przyrodniczymi skomentowano tę propozycję jako kuriozalną. Tymczasem rzut oka w kierunku Brukseli – za Odrę i Nysę – powinien skłaniać do głębszych refleksji nad znanym przysłowiem: „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”.

W 2010 r. rozpoczęto projekt mający na celu reintrodukcję wolno żyjących żubrów w Rothaargebirge w Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW). Założeniem inicjatywy wspieranej przez rząd tego landu i organizacje pozarządowe (NGO) było stworzenie pierwszego wolnościowego stada żubrów w Niemczech, liczącego docelowo 20–25 osobników. Miało ono żyć na rozległym obszarze stanowiącym prywatną własność rodziny Sayn-Wittgensteinów. Jak głosił Federalny Urząd Ochrony Środowiska (odpowiednik naszego GDOŚ) chodziło również o demonstrację koegzystencji z dużymi roślinożercami w krajobrazie kulturowym Europy Zachodniej.

Keine Grenzen...

W kwietniu 2013 r. odbyło się celebrowane z wielką pompą otwarcie zagrody adaptacyjnej i pierwsze wolne żubry, po ok. 700 latach nieobecności w Niemczech, wzbogaciły przyrodę i różnorodność biologiczną tego kraju. Zwróconą im wolność zwierzęta zrozumiały po swojemu i wcale nie zamierzały się trzymać wyznaczonego dla nich terenu. Urządzały sobie bowiem spacery po innych prywatnych lasach i zajadały się przy tym ze smakiem młodymi bukami i jaworami, nie pogardzając też jodłą.

Według szacunków poszkodowanych właścicieli dwudniowa wycieczka tych zwierząt niesie za sobą szkody sięgające 2–3 tys. euro. Gotowość do ich rekompensowania ze strony inicjatorów projektu najwyraźniej nie była zbyt wysoka, ponieważ rozpoczęła się seria roszczeń, skarg i rozpraw sądowych, które miały swój pierwszy epilog w październiku 2015 r. Sąd rejonowy w Arnsbergu przyznał wówczas rację właścicielom lasów skarżącym się na żubry i nakazał organizatorom reintrodukcji zagwarantowanie, że zwierzęta nie będą w przyszłości opuszczać terenu projektu. Jego ogrodzenie sprowadziłoby wszak do absurdu cele założone przez miłośników tych dużych przeżuwaczy. Pozostawało więc ewentualnie zatrudnienie pasterzy troszczących się o to, by zwierzęta nie wchodziły w szkodę.

Walka o odszkodowania.

Nastąpiły dalsze odwołania i rozprawy przed kolejnymi instancjami, z czego do tej pory zapadły trzy wyroki (2:1 dla
przeciwników żubra), a jeszcze jedno rozstrzygnięcie jest spodziewane w lis­topadzie 2016 r. Już w lipcu 2014 r. towarzystwo ubezpieczeniowe, które przez pierwszy okres projektu rekompensowało szkody wyrządzone przez żubry, zerwało umowę z inicjatorami akcji i odmawia wypłacania pieniędzy. Utworzony naprędce fundusz odszkodowawczy ze środków instytucji obracających wielomilionowymi kwotami – ministerstwa środowiska NRW (kierowanego przez ministra z partii Zieloni) i m.in. WWF-u – obejmuje kwotę zaledwie 50 tys. euro i nie wystarcza na pełne pokrycie strat. Żubry muszą chyba przejść na dietę.

Demonstracja koegzystencji.

W NRW ten gatunek budzi sporo emocji. Gdy inicjator projektu zasiedlania żubrów w Niemczech Richard Prinz zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg zaczął publicznie grozić podpaleniem gospodarstw protestujących rolników, do akcji musiała wkroczyć prokuratura. Ostudziła ona jego gorącą miłość do różnorodności biologicznej kwotą 5 tys. euro, którą zwolennik ochrony przy pomocy zapałek zapłacił na poczet umorzenia sprawy karnej. Wcześniej publicznie przeprosił rolnika mającego do tych zwierząt raczej chłodny stosunek.

Wiosną ub. Roku nastąpił kolejny akt demonstracji koegzystencji z populacją wolno żyjących dużych zwierząt w NRW. Jeden z żubrów zaatakował i poturbował turystkę, która w wyniku odniesionych obrażeń trafiła do szpitala. Lokalni politycy wydają się mieć dość przygód z tym gatunkiem. Tym bardziej że przy okazji wyszły na jaw informacje o prawdopodobnie większej liczbie bliskich spotkań trzeciego stopnia. Jak twierdzi miejscowy rolnik i myśliwy Peter Deppe, podlegli zielonemu ministrowi środowiska urzędnicy otrzymali odgórny nakaz zachowania dyskrecji.

Podlasie kontra Bruksela.

Demonstracja koegzystencji z żubrami w pierwszym projekcie przywracania tego gatunku Europie Zachodniej, odbywająca się w lasach, salach sądowych i na szlakach turystycznych w atmosferze Disneylandu i ożywionego handlu żubrzymi dewocjonaliami oraz podświetlana łunami płonących (na szczęście tylko wirtualnie) stodół, następuje przy udziale ok. tuzina zwierząt. Nie potrzeba mieć specjalnie bujnej wyobraźni, by uzmysłowić sobie, jak wyglądałby ten projekt, w którym garść zwierząt stoi permanentnie więcej niż jedną nogą w zagrodzie, gdyby ich było 80, 100 czy 500 – jak w Puszczy Białowieskiej.

Należy też zdać sobie sprawę z tego, że, owszem, zachodnie państwa będą walczyć w Komisji Europejskiej o głęboką i ścisłą ochronę dużych roślinożerców, ale raczej w okolicach Białegostoku niż Brukseli. Będą walczyć ofiarnie i do ostatniego centa w kieszeniach. Grunt, aby to były raczej kieszenie polskiego podatnika i podlaskiego rolnika. Bo u siebie to z umiarem. Dużym umiarem. Dlatego trzeba się spodziewać, że propozycja ministra Szyszki nie wywoła zachwytu u jej adresatów.

P.S. Dziękujemy za użyczenie obrazka naszej polującej artystce - Monice Starowicz! Z pewnością na widok taaaakiego żubra stanąłby niejednemu zwajrakowanemu gimbusowi w głowie pomysł, aby zainwestować w taaaki symbol. Zamiast Hustlera. Nic prostszego - wystarczy zadzwonić do cioci Moniki.

3 komentarze:

  1. Nie ma się czemu dziwić. Wszak cały nasz hipokrytyczny śfiatek z Wielkim Bratem z za wielkiej wody na czele walczy o prawa fszystkich ludków i zwierzakuf. Ale jakoś słoni do Teksasu nie przewozi! Tylko murzyn..ups! afroafrykanom każe je chronić. Najwygodniej bronić tego co nie naszym problemem. I tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoni w Teksasie nigdy nie było i być nie powinno, ale żubry żyły w całej Europie.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń